Już wiadomo, że redukcja zapisów na PGE dla indywidualnych inwestorów (może trzeba ich nazwać nieukami matematycznymi) wynosi 96,5 %.
Wobec tego kilka liczb: Zakładając, że taki inwestor miał 10 000 zł własnych środków, wziął 100 000 zł kredytu, i zapłacił prowizję 0,4% (najczęstsza w bankach) czyli 400 zł oraz za transakcję kupna 0,2%, a za transakcję sprzedaży 0,4% wówczas jego koszty są 422,50 zł.
Aby wyjść na zero debiut musiałby być 11% wyższy od ceny zakupu, aby inwestor zarobił tyle ile oddał prowizji bankowi czyli marne 400 zł - debiut musi być o 21 % wyższy. Czy to realne przekonamy się wkrótce.
Oprócz ewentualnego małego zysku, taki inwestor na rynku pierwotnym zamraża swoje środki na kilka dni, nie wiadomo jak się będzie kształtować koniunktura w tym czasie, traci czas na załatwianie kredytu, płaci haracz bankowi, a w tym samym czasie bez lewara, spokojnie, na rynku wtórnym mógłby zaroibić więcej, bez zamrażania środków, bez redukcji. Również lepiej wyszedłby zapisując się na akcje innych, mniej reklamowanych spółek na rynku pierwotnym. Ale przecież ktoś musi tracić , aby zarobić mógł ktoś :-)




Kredyt on-line, prowizje niższe niż napisałeś (jeśli się dałeś omamić reklamom) - no
i rzeczywiście zarobić 4% w okresie zamrożenia środków (26.10 - 3.11) na rynku
wtórnym - to przecież bułka z masłem, wszak WIG tylko -2,4 :) skomentuj
musi być 14,8% aby pokryć koszty...
Na rynku są również takie instrumenty jak opcje i kontrakty. Jak ktoś nie potrafi
zarabiać na akcjach , może spróbować sił na pochodnych przy spadkach.
Najtrudniej spojrzeć obiektywnie na swoje decyzje... skomentuj
rzucali na te walory, wniosek zostawiam innym skomentuj