Handlowcy i sklepy lubią wszystkiego rodzaju okazje, gdy można wcisnąć tłumowi towar. Im bardziej publika jest podatna na wpływy i reklamę, tym łatwiej sprzedaje się jej niepotrzebne rzeczy. Zaczynając od początku roku - okazji jest sporo: Dzień Dziadka i Babci, Walentynki, Dzień Kobiet, Wielkanoc (Zajączek), Dzień Matki, Dzień Dziecka, Matura, Dzień Ojca, Koniec roku szkolnego, Dzień Chłopaka, Halloween, Mikołaj, Boże Narodzenie, Imieniny, Urodziny, Wesele, Komunia, Bierzmowanie....Dzień Strażaka, Dzień Pasty do Zębów, Dzień bez Onucy, Noc Jelenia ...itd.
Każdy sklepikarz aż przebiera nogami gdy zbliżają się kolejne święta - OKAZJE do sprzedaży. Wszyscy są za wprowadzeniem jeszcze kilku nonsensownych świąt. Sprzedaż musi rosnąć. Jeszcze kilkanaście lat temu prezent można było otrzymać na Mikołaja, Boże Narodzenie i Imieniny. Teraz zagranica narzuciła nam Walentynki, Halloween i wydaje się , że bezkrytyczny ludek kupił to i wyznaje wiarę w Walentego i Pustą Dynię.
Te pieniądze wydane na nikomu niepotrzebne prezenty można zaoszczędzić lub rozdać ubogim, ale typowemu Polakowi nie przyjdzie do głowy, że jest manipulowany przez handlowców. Wystarczy, że tak powiedzą w telewizji lub tak robią znajomi ...i bezkrytycznie trzeba iść z prądem. Mogę podrzucić jeszcze kilka słowiańskich okazji do dawania prezentów: Kupała, Dzień Światowida, Zwycięstwo pod Wiedniem, Bitwa pod Płowcami, Chrzest Mieszka I....
Dla ćwiczeenia niezależności opinii i wyzwolenia się z pod władzy tłuszczy polecam jako ćwiczenie przejście w godzinach szczytu z krzesłem na głowie przez śródmieście, robienie pompek w centrum handlowym, pobieganie na golasa po rynku itd - wszystko co nie szkodzi innym, a jest niezwyczajne i wymaga pewnego samozaparcia jest doskonałym ćwiczeniem niezależności poglądów.
I tym sposobem wchodzimy w dziedzinę inwestowania na giełdzie, gdzie mocno liczy się własna opinia, niezależność poglądów i brak zgody na podążanie za tłumem. Oczywiście pieniądze zaoszczędzone na bzdurnych podarkach można dobrze zainwestować, aby przynosiły zysk, a nie zażenowanie obdarowanych na siłę.







